Zakon Świętego Pawła Pierwszego PustelnikaSolus Cum Deo Solo

Ordo Sancti Pauli Primi Eremitae - Zakon Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika

Liturgia dnia

Dziś o powołania i za powołanych modlą się:

Video




TERMINY
rekolekcji

Transmisja z
Kaplicy Matki Bożej
na Jasnej Górze


stat4u

Życie » Modlitwa » Słowo Boże

„Wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa” (Rz 10,17). Aby wiara mogła dojrzewać musi karmić się Słowem Bożym. Inaczej będzie skarłowaciała albo wręcz pozorna. Nie żałuj zatem czasu Biblii. Jeśli chcesz, aby Bóg kształtował Twoje życie i powołanie naucz się Go słuchać. Prawdziwy chrześcijanin to ten, który myśli Biblią. Wpisz ją w siebie. Ignoratio enim Scripturarum ignoratio Christi est (Nieznajomość Pisma św. jest nieznajomością Chrystusa) – tak pisał św. Hieronim już w pierwszych wiekach Chrześcijaństwa. Słowo Boże to fundament, bez którego nic nie da się wybudować w wierze. Buduj solidny fundament.

Liturgia Godzin

Liturgia Godzin„Najwyższy Kapłan Nowego i wiecznego Testamentu, Jezus Chrystus, przyjmując ludzką naturę, wniósł w to ziemskie wygnanie ów hymn, który w niebieskich przybytkach rozbrzmiewa po wszystkie wieki. Łączy on z sobą całą społeczność ludzką, aby wspólnie śpiewać tę boską pieśń chwały. Ten urząd kapłański wykonuje nadal przez swój Kościół, który nieustannie wielbi Boga i wstawia się za zbawienie całego świata nie tylko przez odprawianie Eucharystii, lecz także innymi środkami, zwłaszcza przez modlitwę brewiarzową. Zgodnie ze starożytną tradycją chrześcijańską brewiarz jest tak ułożony, aby wszystkie pory dnia i nocy uświęcać przez uwielbienie Boga. Gdy kapłani oraz inne do tego przez Kościół wyznaczone osoby, lub też wierni modlący się wspólnie z kapłanem według zatwierdzonej formy, wykonują tę przedziwną pieśń chwały, wówczas jest to prawdziwie głos Oblubienicy, przemawiającej do Oblubieńca. Co więcej, jest to modlitwa Chrystusa i Jego Ciała zwrócona do Ojca. Wszyscy poświęcający się tej modlitwie wypełniają zadanie Kościoła i zarazem uczestniczą w najwyższym zaszczycie Oblubienicy Chrystusa, ponieważ oddając Bogu chwałę, stoją przed tronem Bożym w imieniu Matki Kościoła” (Sacrosanctum Consilium, nr. 83-85). Paulini, jako zakon mniszy są zobowiązani do wspólnotowej modlitwy brewiarzowej (por. Sacrosanctum Consilium, nr 95a). Modlimy się Liturgią Godzin kilka razy dziennie w chórze (kaplicy klasztornej). Ty także staraj się modlić przynajmniej Jutrznią i Nieszporami. Każdą celebrację Liturgii Godzin rozpoczynaj od modlitwy:

Otwórz Panie, usta moje abym błogosławił święte Imię Twoje, oczyść serce moje z wszelkiej próżności, przewrotności i dalekich myśli, oświeć mój rozum, dotknij moich uczuć abym godnie oddał się modlitwie słowami Świętego Oficjum i wysłuchaj mnie przed obliczem Bożego Majestatu Twego. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen. Panie, w jedności z wszystkimi intencjami składanymi Ci na ziemi na Twoją chwałę oddaję Ci tę godzinę.

Tu znajdziesz plik pomocny w dobieraniu tekstów Liturgii Godzin 

 

Rozmyślanie

Pismo ŚwięteBardzo ważną częścią paulińskiego życia zakonnego jest medytacja biblijna, czyli tzw. rozmyślanie. W naszych klasztorach jest praktykowane rano, po Jutrzni i trwa najmniej pół godziny. Ty także staraj się codziennie prowadzić rozmyślanie. Nie musi być rano, wybierz sobie taką porę, jaka będzie najbardziej dogodna dla skupienia i ciszy. Różne są metody rozmyślania. Najbardziej uświęconą przez tradycję Kościoła jest metoda Lectio divina. Tak o niej pisze O. Augustyn Pelanowski w naszym modlitewniku zakonnym:

Lectio divina jest chyba najpiękniejszą metodą czytania i medytowania Słowa Bożego. Lectio divina, czyli Czytanie Boże, jest zarówno Boskim zajęciem, jak i zajmowaniem się Bogiem przez Słowo. Chociaż korzenie tej metody sięgają czasów Ojców Kościoła i Ojców Pustyni, a nawet sięga ona do tradycji judaistycznych, dopiero w wiekach średnich mnisi opracowali metodycznie Czytanie Boże. Najtrafniejszym rozwiązaniem była propozycja, którą Guigon II Kartuz umieścił w swoim dziełku zatytułowanym Scala Claustralium. Współcześnie z tej metody korzystają również wspólnoty odnowionego życia chrześcijańskiego w formie skrutacji biblijnych zakończonych wspólnotowym dzieleniem się Słowem. Tradycyjna metoda posiada cztery stopnie: lectio, meditatio, oratio, contemplatio.

I. Lectio

Rozpoczynamy od modlitwy do Ducha Świętego o to, aby dał nam łaskę poznania, przyjęcia i zżycia się ze Słowem, a wreszcie byśmy mogli przez rozmyślanie przejść jak przez zasłonę świątynną przed Oblicze Najświętszego. Wybór tekstów do medytacji nie powinien być przypadkowy. Św. Bonawentura nazywa takie czytanie błądzącym – lectio vagabunda. Tekst wybieramy albo sami, mając na uwadze jakiś porządek, albo możemy posłużyć się lekcjonarzem mszalnym. Tą metodą doskonale rozważa się przypowieści Jezusa, ale też i wydarzenia z Jego życia, a ostatecznie każdy fragment biblijny. Dzień wcześniej, wieczorem, dobrze jest przeczytać wybrany fragment i zanotować ciekawe spostrzeżenia lub zapamiętać przeczytane słowa. W przygotowaniu się do lectio divina trzeba pozostawić wszystkie troski, zajęcia i potrzeby, lęki i niepokoje, żeby „kupić perłę” udanego rozmyślania. Ważną rzeczą jest też odpowiednia postawa ciała, ponieważ przyjmowanie Słowa Bożego jest rodzajem komunii duchowej. Lectio powinno odbywać się jako powolne czytanie wybranego fragmentu, umożliwiające przenikanie go aż do serca. Niektórzy autorzy proponują starożytny sposób smakowania Słowa, który jest raczej doświadczeniem wewnętrznego oświecenia, a nie tylko intelektualnym zrozumieniem. Można jednak zaangażować w ta metodę wszystkie władze poznawcze, również intelekt.

II. Meditatio

Oznacza to tyle, co sięgnąć głęboko do sensu słów, jakby do studni Izaakowej, i oczyszczając Słowo Boże z naszych rozproszeń, oraz nieumiejętności skupienia, niby z filistyńskiego błota, dokopać się do czystego zrozumienia, jak do czystej wody studni Rechebot. Oczyszczenia Słowa można dokonać jedynie szukając go i innych miejscach Biblii, a przez to pogłębiamy jego oddziaływanie na nasze wnętrza, odkrywając przebogatą jego treść. Nasza współczesna umysłowość jest zbyt powierzchowna, zbyt „zabłocona” stechnicyzowanym środowiskiem. Słowo potrzebuje pogłębienia i oczyszczenia. Dla przykładu weźmy najkrótszą przypowieść Jezusa z Mt 13,45-46: Podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją. Na samym początku medytacji wyszukujemy słowa, które jest duszą przypowieści, jej rdzeniem. W tej przypowieści, takim słowem jest perła. Cóż jednak może symbolizować perła? Pismo święte samo dostarczy nam wszelkich odpowiedzi na nasze pytania. Trzeba tylko nauczyć się ich szukać; dziś dysponujemy wieloma narzędziami potrzebnymi do tego, choćby konkordancją, słownikami bądź innymi przewodnikami biblijnymi. Biblia jest bowiem zamkniętym ogrodem, a to, co ona zawiera, może być wyjaśnione tylko przez Nią samą. Dlatego sięgamy do konkordancji, która wskazuje nam na to, że słowo perła pojawia się tylko 15 razy w Biblii (Tysiąclecia). Oto te miejsca: Hi 28,18 Prz 3,15; 8,11; 20,15; 31,10 Iz 13,19 1 Tym 2,9 Ap 17,4; 18,12; 18,16 Mt 7,6 Mt 13,45-46 Ap 21,21 Księgi Mądrościowe najczęściej porównują Mądrość do perły. Posiadanie mądrości – jak mówi Pismo – przewyższa posiadanie perły. Domyślamy się więc, że perła na jakiś tajemniczy związek jedynie z mądrością. Tajemnica wyjaśni się dopiero w Apokalipsie, albowiem w opisie Niebieskiej Jerozolimy napotykamy na takie słowa: A dwanaście bram to dwanaście pereł: każda z bram była z jednej perły (Ap 21,21). Posiadanie perły jest więc posiadaniem możliwości wejścia do owego miasta, ale wejście, które oznacza otwartą drogę, to jeszcze nie wszystko. Trzeba posiąść Mądrość prawdziwą, czyli Chrystusa, bowiem w Nim wszystkie skarby Mądrości i umiejętności są ukryte. Jasne staje się więc w tym momencie, iż kupiec, który sprzedaje wszystko, by kupić jedną drogocenną perłę, to ten, kto „sprzedaje wszystkie grzechy”, oraz to, co było dla niego nawet dobrem, jakby pierwocinami jego życia, tą wartością, dzięki której mógł być odkupiony poza bramami nieba. Kupując perłę, kupuje sobie „wejście do nieba”. Ma to oczywisty związek z Odkupieniem. Tu też zaczyna się odkrywać mądrość: pozbyć się wszystkiego tylko po to, by mieć otwartą bramę odkupienia. „Transakcja” ta może wydawać się mało atrakcyjna, ale w ekonomii mistycznej chodzi o zysk niewymiernie przewyższający wszelką korzyść. chodzi o zysk niewymiernie przewyższający wszelką korzyść. Stąd przypowieść nie nazywa tego człowieka kolekcjonerem lub jubilerem, lecz kupcem, który robi nie dobre, lecz najlepsze interesy. Dobry kupiec pozornie tylko traci. W rzeczywistości zaś, jeśli dokonuje transakcji, to jedynie wtedy, kiedy mu się to opłaci. Czy człowiekowi opłaci się wyrzec wszystkiego (wszystkiego, to nie znaczy tylko grzechów, ale także tego, co dobre i ukochane), by zyskać możliwość przedostania się przez bramy perłową Oblubieńczej Jerozolimy? Takiego zakupu dokonał Abraham, gdyż był gotów poświecić swego ukochanego syna Izaaka, dokonał go także Mojżesz, gdy wyrzekł się kariery na dworze faraona, Elizeusz, nie chcąc przyjąć zapłaty Naamana, Piotr i Andrzej, gdy zostawili wszystkie sieci idąc za Jezusem. Nie każdy z nich zostawił tyle samo, ale każdy z nich zostawił wszystko, co posiadał. Zagłębiając się w teksty, w których jest mowa o perle, natrafiamy również na takie, które ostrzegają nas, abyśmy sobie cenili najwyżej powołanie do niebieskiej Jerozolimy, czyli przeznaczenie do nieba, gdyż nie rzuca się pereł przed świnie (Mt 7,6). Wejście do nieba jest do „wykupienia”, nie jest „rzucone przed nas jak karma dla stada, w którym nie mógł się odnaleźć nawet Syn Marnotrawny” (por. Łk 15). Szanuje się bowiem to, co kosztuje. A o ile kosztuje, o tyle jest drogocenne. Jeśli coś nas kosztuje wszystko, a nawet więcej niż wszystko, będziemy to sobie cenili. Tak jest i z perłą, czyli z wejściem do Miasta Boskiego Baranka. Istnieje więc możliwość wzgardy, podeptania i zlekceważenia tego Zbawienia, które jest nam podawane w postaci maleńkiej eucharystycznej białej perły, jaką otrzymujemy w Komunii świętej. Możemy teraz sięgając głębiej w studnię, odnaleźć i takie słowa: a Niewiasta była odziana w purpurę, w szkarłat, cała zdobna w złoto, drogi kamień i perły, miała w swej ręce złoty puchar pełen obrzydliwości i brudów swego nierządu, a na jej czole wypisane imię - tajemnica: «Wielki Babilon - Macierz Nierządnic i Obrzydliwości Ziemi» (Ap 17,4-5). Niewiasta apokaliptyczna tylko z pozoru przypomina Oblubienicę Chrystusa. Ubrana jest jak bogaty człowiek z przypowieści o Łazarzu: w purpurę i w szkarłat. Purpurowe były nakrycia świętego Namiotu Spotkania, a szkarłatnym płaszczem Chrystus został przed śmiercią przyodziany. Z zewnątrz przypomina nam Chrystusa, zdaje się być święty jak Namiot Spotkania, ma w ręce puchar, który z zewnątrz jest złoty, a wewnątrz był pełen brudu i obrzydliwości. Jezus wyrzekł kiedyś takie słowa, które zwykle odnosimy do innych, rzadko niestety do siebie samych: Biada wam, uczeni w Piśmie i Faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta (Mt 23,25). Córa Babilonu, jak przeczytaliśmy, ozdobiona jest też perłami, ale perły te są jej ozdobą dla zachowania pozorów pobożności, są jednym z wielu bogactw i służą jej do tego, by czuć się lepszą, doskonalszą, czystą z zewnątrz, bogatszą duchowo od innych, patrzącą z pogardą na innych z wysokości Bestii. W tym momencie medytacji odkrywamy wstrząsającą prawdę: może się zdarzyć, że będziemy odbierani przez wszystkich, jakbyśmy byli Namiotem Spotkania z Bogiem lub Chrystusem odzianym w szkarłatny płaszcz i może nam się wydawać, że bramy niebios są dla nas otwarte. Życie religijne jest narażone na takie pokusy. Szmer uznania, powitania i ukłon pełen szacunku i podziwu dla nas mogą nas wpędzić w przekonanie, że nie potrzebujemy nawrócenia. Może się zdarzyć, ze na zewnątrz będziemy lśnić złotymi cnotami i wypowiadać złote myśli, ale wewnątrz - w sercu może być jedynie zdzierstwo nieprzebaczenia. Czy komuś takiemu pomogłaby perła, ów eucharystyczny skarb, skoro stanie się tylko elementem dekoracyjnym, egocentrycznej religijności? Religijność Nierządnicy Babilonu, to arogancko przypisywana sobie świętość tylko po to, by czcić siebie kosztem Boga. Toteż jakże ważne jest skromne ukrywanie tego, co w nas dobre, aby nie stało się okazją do wynoszenia się wśród innych. Święty Paweł radził niewiastom pierwszych gmin chrześcijańskich, aby nie wplatały w przesadnie ułożone włosy czy też odzienie pereł..., lecz by czynami udowadniały swe oddanie Bogu (por. 1 Tym 2,9). To zalecenie możemy rozumieć w sensie duchowym, odnosząc je do każdej duszy chrześcijańskiej, gdyż odruchy religijnej próżności upodobniają każdego ludzkiego ducha, a nie tylko niewieściego, do Córy Babilonu. Wartość człowieka jest jedynie wtedy wielka w oczach Boga, gdy jest małą w oczach ludzkich. Gdy stajemy się tacy, jak Niewiasta, która ukryła w swoim niepokalanym sercu Boską Perlę - Syna Bożego, a zdeptała swoimi piętami podszepty wielkości. Choć wiedziała kim jest Jej Syn, nigdy nie podkreślała z tego powodu Swej wielkości wobec innych kobiet. Nie wynosiła się ponad Marię Magdalenę, czy tez Marię, żonę Kleofasa. Razem z nimi stała pod krzyżem. Jest błogosławiona między niewiastami a nie ponad nimi. Niewiastę dzielną któż znajdzie? Jej wartość przewyższa perły. Serce małżonka jej ufa (...) Podobnie jak okręt kupiecki, żywność sprowadza z daleka (Prz 31,10.11.14). Wartość upodobnienia się do pokornej niewiasty - Maryi przewyższa perły pobożnej próżności. Perła więc jawi się nam jako symbol mieszczący w sobie przeciwstawne treści. Z jednej strony perła oznacza otwarte wejście do nieba, a także samą Eucharystię. Z drugiej zaś strony ujawnia próżność religijną i obłudną pobożność, oraz mądrość tego świata, i wreszcie bogactwa duchowe i materialne. Ten sposób łączenia lektury, medytacji i modlitwy, ta oratio meditativa, jak mówi Wilhelm z Saint Thierry, ma daleko idące skutki dla całej psychologii religijnej. Zajmuje on i angażuje całą osobę ludzką, i zakorzenia w niej Pismo święte, które wówczas może przynosić owoce. Wyjaśnia także bardzo ważne zjawisko reminiscencji, czyli spontanicznie przychodzących na myśl cytatów i aluzji, które wywołują się nawzajem bez żadnego wysiłku, po prostu dzięki podobieństwu słów; każde słowo jest jak haczyk, wyciąga z pamięci kilka innych, które łączą się i tworzą tkankę wypowiedzi (Jean Leclercq). Po takim głębokim wejściu w Słowo możemy przejść do czystej już wody modlitwy, krystalicznie prześwietlonej prawdą.

III. Oratio

W tym miejscu należy odsunąć juz Biblię, odłożyć długopis lub notatki, i wykorzystując jasne poznanie Słowa przemienić je w modlitwę. Modlitwa ma w tym miejscu dwa znaczenia. Po pierwsze, komponując ją z treści poznanych na medytacji, pragniemy zachować słowa Biblii i ich znaczenie w naszym umyśle, pamięci, oczach a nawet słuchu, wreszcie w całym ciele. Święty tekst ma być jakby zapisany przez rozmyślanie w całym człowieku, w jego duchu i jego ciele, jakbyśmy byli dwustronnym zwojem Ezechiela. Modlitwa bowiem utrwala w człowieku to, co zostało poznane w medytacji. Po drugie, modlitwa rozważanymi treściami ma otworzyć nas na tęsknotę za Bogiem i dać zrozumienie grożących niebezpieczeństw duchowych: nie każda perła jest święta. Nie każda jest na tyle drogocenna, by wszystko dla niej poświęcić! Mo-dlitwa ma uruchomić wreszcie nasze uczucia, a przede wszystkim zaś te, które naturalnie zostały wzbudzone w naszym sercu na skutek rozmyślania. W meditatio Bóg mówi do nas, w oratio my przemawiamy do Niego. Wcześniej On swoją Prawdę przedstawił nam w Słowie. Teraz my przedstawiamy swoją modląc się do Niego. W tym miejscu powinniśmy sobie uświadomić bardziej Jego obecność. Już nie medytujemy, lecz modlimy się do Niego. Liturgia daje nam przykład tego sposobu modlitwy w responsoriach. Cała sztuka polega na tym, aby ulec na tyle Duchowi Świętemu, by samemu ułożyć owe responsorium, czyli modlitewną odpowiedź daną Bogu. Wzruszenie poznaniem prawdy może być tak wielkie, że niekiedy nasze ciało może wyrzucić z siebie potok łez - prawda bowiem uderza w twardą skałę naszego serca, niczym laska Mojżesza. Jeżeli rozmyślanie będzie modlitwą całej osoby, a nie tylko intelektualnej jej sfery, jeśli poruszamy tez uczucia i wyobraźnię, to dotknięte zostanie również ciało i cały człowiek. Łaska zawarta w Słowie, jak potok Ezechiela, chce wypłynąć spod „świątynnej ściany tekstu biblijnego”, sięgnąć do „kostek skupionego czytania”, zakryć „kolana uwielbienia”, zanurzyć „biodra umysłu” i wreszcie w „głębokiej wodzie kontemplacji” zanurzyć całkowicie człowieka w Bogu (por. Ez 47,1-12).

IV. Contemplatio

Tak w języku łacińskim określa się funkcję oglądania, przypatrywania się, usilnego wpatrywania się w coś lub w kogoś. Święty Bernard z Clairvaux twierdzi, ze człowiek może radować się już na ziemi oglądaniem Boga w upodobnieniu się do Niego. Gdy stajemy się podobni do Boga, odtwarzamy w sobie obraz Jego Samego i dzięki temu możemy go zobaczyć! Według świętego Bernarda upodobnienie (similitudo) dokonuje się przez usunięcie nieprawości, zdemaskowanie grzechu i odrzucenie go, a do tego doprowadza nas medytacja nad Słowem Bożym, jako rodzaj oczyszczenia duchowego: Wy już jesteście czyści dzięki Słowu, które wypowiedziałem do was (J 15,3). Kontemplacja to oglądanie Boga w nas samych dzięki Słowu Bożemu, które nas oczyszcza aż do upodobnienia nas do Boga. W najwłaściwszym znaczeniu dokonuje się w ten sposób odzyskanie tożsamości duchowej. Brak podobieństwa do Boga jest równoznaczny z dezintegracją ludzkiej tożsamości: Unde anima dissimilis Deo, unde dissimilis et sibi (O ile dusza jest niepodobna do Boga, o tyle jest niepodobna do siebie). W contemplatio już tylko wpatrujemy się w Jego obraz odbity w nas samym dzięki Słowu. Na tym etapie rozmyślania trzeba pozwolić Bogu na wszystko. On może objawić się w ciszy, w wewnętrznym milczeniu, w pokoju ducha, ale może też przemówić. Jego Słowa zawsze są pełne miłości, łagodności i akceptacji naszej osoby. On może też zadziałać na naszą wyobraźnię, przypominając nam swoje Oblicze lub wydobywając z naszej podświadomości to, co Mu przeszkadza być z nami. Zarówno Ojcowie Kościoła, jak i Ojcowie Pustyni wielokrotnie podkreślają, iż celem rozmyślania nie jest moralizowanie, albo udręczenie siebie samooskarżeniami lub spętanie się postanowieniami, które byłyby dowodem niezdrowej ambicji duchowej. Rozmyślamy po to, by spotkać się z Bogiem. Celem rozmyślania nie jest doskonałość, lecz Bóg! Odnalezienie Boga jest większe niż wszelka doskonałość. Nie chodzi a to, by wyciągać wnioski moralne z czytania Biblii, ale by spotkać Boga i rozbudzić tęsknotę za ostatecznym spotkaniem (O. Anselm Grün). Dopiero spotkanie Boga sprawia w naszym życiu moralne skutki. Doszedłszy do Boga, dojdziemy również do zmiany naszego życia. W ostatnim punkcie lectio divina wzbudzamy podziw i uwielbienie nie nad sobą, lecz nad Bogiem i trwając w tych odczuciach duchowych, wpatrujemy się w Jego obecność. Przymuśmy Jezusowego Ducha, aby pozostał z nami, gdy już w drodze rozmyślania wyjaśnił nam Pisma, przymuśmy Go do złamania chleba pochodzącego z ust Bożych, aby łuski spadły z naszych oczu! Uczniowie z Emaus nie rozpoznaliby Pana przy łamaniu chleba, gdyby w drodze nie były im wyjaśniane Pisma. Dobrze jest zakończyć lectio divina takim właśnie rozpoznaniem obecności Świętego Świętych. Może to trwać zaledwie chwilę, niekiedy kilka minut lub dłużej. Wieczność Boga potrzebuje jednak naszego czasu, aby mogła nas dotknąć. Dobrze jest w tym ostatnim etapie skupić swój wzrok na krzyżu. Bowiem oglądanie fizyczne pomaga duchowemu, można też zamknąć oczy i w ciemności „izdebki naszego serca” wyczuć Tego, który nazywa się Deus Absconditus (Iz 45,15). Wielką pomocą jest też przyjęcie takiej postawy ciała, która pomoże trwać w obecności Jedynego i Błogosławionego Boga.

 

Przed rozmyślaniem módl się tymi słowami:

Przybądź Duchu Święty, napełnij serca Twoich wiernych i zapal w nich ogień Twojej miłości. Bo Ty jednoczysz we wspólnej wierze różne narody.

Ześlij Ducha Twego, a powstanie życie. I odnowisz oblicze ziemi.

Módlmy się Boże, Ty pouczyłeś serca wiernych światłem Ducha Święte-go, daj nam w tymże Duchu poznać, co jest prawe, i pociechą Jego zawsze się radować. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Królowo Pustelników, módl się za nami.

Albo:
Duchu Święty, Boże, tchnij mnie swoim tchnieniem, abym myślał o tym, co jest święte. Prowadź mnie Duchu Święty, abym czynił to, co jest święte. Przyciagaj mnie do siebie, Duchu Święty, abym kochał to, co jest święte. Umacniaj mnie, Duchu Święty, abym strzegł tego, co jest święte. Strzeż mnie, Duchu Święty, abym nie utracił tego, co jest święte. Amen.

Królowo Pustelników, módl się za nami.

Albo:
O Panie mój i Boże! Wierzę mocno, że jesteś tu obecny i że oczy Twoje ku mnie są zwrócone. Upadam przed Tobą na kolana, czując sie niegodnym stanąć przed Obliczem Twoim. Pełen jednak ufności w twoją nieskończoną dobroć, błagam Cię pokornie o łaskę, abym to rozmyślanie odprawił na twoja większą chwałę i mój duchowy pożytek. Oświeć mój rozum, wzrusz serce moje, wzmocnij mą wolę, abym Cię lepiej poznał, bardziej umiłował i wierniej Tobie służył. Proszę Cię o to za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, św. Pawła Pierwszego Pustelnika i mego Anioła Stróża. Amen.

Królowo Pustelników, módl się za nami.

 

Po rozmyślaniu módl się słowami:

Pod Twoją obronę uciekamy się…

Albo:
Dziękuję Ci, o Boże, za światło i łaski udzielone mi w czasie rozmyślania. Postanawiam trwać w skupieniu i wzrastać w miłowaniu Ciebie. Przemień mnie, abym stał się wrażliwy na Twój głos i chętny do pomocy bliźnim. O Maryjo, w Twoje ręce składam prośbę o wytrwanie w postanowieniu i miłości. Amen.