Zakon Świętego Pawła Pierwszego PustelnikaSolus Cum Deo Solo

Ordo Sancti Pauli Primi Eremitae - Zakon Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika

Liturgia dnia

Dziś o powołania i za powołanych modlą się:

Video




TERMINY
rekolekcji

Transmisja z
Kaplicy Matki Bożej
na Jasnej Górze


stat4u

Historia » Szlaki paulińskiej historii » Dawne klasztory paulińskie » Beszowa

Beszowa, wieś w djecezji kieleckiej, którą akta z r. 1633 nazywają Beszova militaris, posiadała fundację paulinów od Wojciecha h. Jastrzębiec, arcbpa gnieznień. z r. 1421 (Długosz, Liber benefic., t. III, 125). Tu wspomniony arcbp był ochrzczony, i tu w szkole parafialnej pierwsza odebrał naukę. Pamiętny na lata młodości, dawny kościół drewniany zamienił na murowany, a przeniósłszy proboszcza do wsi Skalmierza, osadził w Beszowej paulinów. Przez wzgląd na osobę arcbpa przyjęli oni obowiązki parafialna, obok utrzymywania chóru, do którego ich reguła obowiązuje. Oprócz nowej fundacji dostali też i dochody probostwu służące, w dziesięcinach i innych ofiarach. W dwa lata jednak, prosili tegoż arcbpa, aby ich z obowiązków proboszczowskich zwolnił, gdyż do tych prac są nieprzyzwyczajeni. Przychylił się do ich prośby arcybiskup i wystawił drewniany kościół we wsi Orlecz, który biskup krakowski poświęcił, i tam plebana osadzono. Wkrótce po śmierci fundatora, krewny jego Jan Zborowski, wojewoda krakowski, fundacją, powiększył na utrzymanie 24 zakonników, dodając wsie Beszowę, Beszówkę, Bydlową i Bystrzonowice, oraz stawy i sadzawki. Akt fundacji arcbpa, w którym chwali paulinów, że nie szukają bogatych nadań, a na skromnem poprzestają wyżywieniu, jest u ks. Polkowskiego: Katalog rękopismów kapitulnych katedry krak. (Krak. 1884) t. I, 30. Niedługo obowiązki paraf. do zakonników powróciły, lecz już z ich własnej chęci: klasztor utrzymywał odtąd większą liczbę zakonników, choć rzadko przychodziła do cyfry fundacją naznaczonej. Oprócz śpiewanych w chórze godzin kanon., bywały codziennie cztery msze śpiewane funduszowe: W r. 1635 zmniejszono do dwóch mszy śpiewanych, oraz tylko w niedzielę i święta godziny kanon, śpiewać polecono i to jeszcze niektóre zaledwie części tychże. Do kościoła przystawił kaplice ś. Antoniego Hieronim Jagniątkowski, i wraz z żoną swą Anną, r. 1697 dał 8000 zł. na procent, z którego mieli zakonnicy codziennie odprawiać msze za familją fundatora, z tych trzy za żywych i trzy za zmarłych, wyjąwszy niedziel oraz świąt 1 i 2 clasis; pod kaplicą urządził grób dla zmarłych ze swej familji i dołożył zł. 2000 na fundusz dla jej restauracji. Mimo znacznych dóbr należących do klasztoru, tenże z powodu przechodu wojsk bywał niekiedy bardzo zaniedbany i opuszczony. Tu roku 1658 d. 4 kwiet. paulin Walenty Czerniewicz przez szwedów został zabity. Od r. 1678 prosili zakonnicy o naprawę dachów, bo podczas deszczów nawet pacierzy w chórze mówić spokojnie nie mogli, co dopiero 1680 r. spełniono. W ogóle na niedbałość przeorów często tu narzekano. Do Rytwian cztery razy tygodniowo wysyłano ztąd zakonnika ze mszą ś., co nieraz uciażliwem było dla księży, dla tego 1684 r. domagali się, aby tam raczej stałego kapelana osadził klasztor, tem więcej, że było dla niego mieszkanie, lecz opuszczone. W prawach swoich klasztor był bardzo pokrzywdzony przez Stan. Opalińskiego, starostę nowomiejskiego, z którym po różnych sądach długie prowadził procesa, zakończone wreszcie dobrowolną ugodą z Elżbietą Heleną Sieniawską, żoną hetmana w. koron. 1719 r., która za pretensje dawne wypłaciła paulinom 5000 zł. i przyznała zakwestjonowane ich prawa do dziesięcin, łowienia ryb i używania pewnych gruntów. Pieniądze te złożone na JGórze, użyte zostały r. 1773 na zakupienie inwentarza żywego do dóbr klasztornych, zabranego przez wojska podczas ówczesnych zamieszek. W potrzebach kraju, szlachta chciała skarb jego zbogacić dobrami klasztornemi; dla tego wystąpiła z prawem kaduka pko wielu zakonom, a między temi starosta liwski Miączyński zakwestionował dobra Beszowej 1778 r.; klasztor jednak, posiadając je od czasu fundacji potrafił łatwo odeprzeć napaść swoich przeciwników. Trudniej było obronić praw swoich do probostwa. Do r. 1783 każdemu nowo naznaczonemu przeorowi konsystorz krak. dawał instytucję na probostwo. Gdy zaś w grudniu t. r, zawakowoło probostwo Beszowej, konsystosz wspomniony nie dał instytucji zastępcy, lecz powierzył tylko administrację parafji na dwa miesiące, a potem przedłużał z kwartału na kwartał, pod pozorem jakoby r. 1429 parafja miała być oddzielona od klasztoru i przeniesiona do wsi Orlecz, a dotąd tymczasowo tylko klasztorowi pozostawiona. Szukano też innych powodów dla oddania parafji księżom świeckim; w końca wyjednano breve apostolskie, mocą którego, nim prawa kleru świeckiego będą wykazane, probostwo w Beszowej oddane zostało kanonikowi krak., Szczep. Hołowczycowi w m. lutym 1785 r. Popierał go bp Jerzy Mich. Poniatowski, admin. bpstwa krak., i zapowiedział paulinom, że wtedy tylko łaskę u niego znajdą, jeśli probostwa tego spokojnie Hołowczycowi ustąpią. Starania zakonników u marszałkowej ks. Lubomirskiej, która Beszowę w sukcesji otrzymała, oraz u nuncjusza apost. w Warszawie czynione, nic im nie pomogły. Poniatowski też wprost odpisał prowincjałowi (23 lut. 1785 r.), że niegdyś dla braku duchowieństwa świeckiego zakonnicy pozabierali najlepsze beneficja: teraz jednak, gdy sominarja dobrze są opatrzone i wydają wielu kleryków wyuczonych należycie obowiązków parafialnych, bpi myśleć muszą o ich umieszczeniu na parafjach, z których zakonnicy ustąpić winni, mając swe dobra i klasztory: w tych oni rozwinąć mogą właściwą sobie działalność, nie zaś na plebaniach, niezgodnych z powołaniem zakonnem; dodał wreszcie, iż tego zdania jest właśnie Stolica Ap., która poszła za jego przedstawieniem. Widząc prowincjał, że na tej drodze nic nie zyska, pisał do prałata Olechowskiego, audytora bpa Poniatowskiego, i prosił o przystanie sobie odpisu breve papieskiego, którem probostwo Beszowej nadane zostało kan. Hołowczycowi. Ten jednak 5 marca 1785 r. odpisał z Krakowa, że dokument jest zbyt długi, aby mógł robić Jego odpis, nadto nadmienia, że zakon nie ma się o co upominać, bo r. 1478 dane mu było samo tylko prawo prezentowania na to probostwo, jak to dotąd czynił prowincjał, a że teraz zaniechał czasu właściwego na prezentowanie, więc jurę dovolutivo przeszło ono do Stolicy Ap. i ta dała beneficjum Hołowczycowi. Dołożył wreszcie, że dopiero po śmierci Hołowczyca wolno będzie zakonowi korzystać z prawa swego i zakończył w te słowa: „Uznasz tedy WmPan Dobr., iż winą jest samego zakonu, że nie czytają dokumentów sobie służących, i owszem, centra dokumenta postępując, sami dają okazję utraty czasowej swoich własności”. Po tym liście, zważywszy paulini wielkie znaczenie bpa Poniatowskiego, jako brata królewskiego, postanowili prosić go, aby im pozwolił ugodzić się z ks. Hołowczycem, i w tym celu pojechał prowincjał do Warszawy. Hołowczyc, który otrzymał to probostwo w nagrodę 12-letnich usług oddanych bpowi Poniatowskiemu w zarządzie djecezją, dowiedziawszy się o zamiarze paulinów, przybył do prowincjała i postawił żądania, aby mu do śmierci płacili co rok po 6000 zł. pol., lub odrazu wypłacili 3000 dukat., czyli 45,000 zł., albo też dali wieś jaką na dożywocie. To ostatnie zaproponował im także bp Poniatowski. Paulini prosili o 4 tygodnie do namysłu, po których, gdy przyszło do rozmowy z kan. Hołowczycem, ten zmieniał swe żądania; podczas tego sporu prowincjał kazał zrobić dokładny spis dochodów probostwa beszowskiego, i pokazało się, że same dziesięciny jego, oprócz intrat z wsi i roli, przynoszą rocznie 4,600 zł. pol.: postanowiono zatem w ciągu r. 1785 ratami wypłacić Hołowczycowi zł. 36,000, a potem dawać corocznie zł. 4000, za co tenże zobowiązał się zrzec wszelkich pretensji do probostwa. Dziesięciny miały iść na tę opłatę, a zakonników postanowiono utrzymywać z gospodarstwa rolnego. Po spisaniu ugody, Hołowczyc wydał piśmienną rezygnację 27 czerwca 1785 r., zakonnicy też wiernie umowy dotrzymali. Tymczasem, wśród tych niepokojów, w klasztorze i kościele beszowskim wszystko było w nieporządku i opuszczeniu; kilku mieszkających tam paulinów bez chóru i klauzury, niczem się nie zajmowali, czekając końca sprawy. Budynki poniszczone; w dodatku piorun 16 wrz. 1786 r. spalił stodoły ze zbożem i obory z bydłem. Po podziale Polski, Beszowa dostała się Austrji. Ponieważ wzbroniono znosić się z JGórą będąca w kordonie pruskim, zatem z Galicji Zachodniej utworzono nową prowincję, a w Beszowej nowicjat, zkąd zwykle co rok wychodziło trzech kleryków, posyłanych na studja do akademji krak. Po utworzeniu księstwa warszaw., a potem królestwa pols., klasztor ten wrócił do prowincji dawnej, nie na długo jednak, gdy r. 1819 z innemi zniesiony został bullą Piusa VII pap., którą tu wykonano 16 czerw. 1820 r. Odtąd probostwo to zostaje w ręku księży świeckich, wraz z kościołem, paulini jednak aż do r. 1864 używali prawa patronatu, nadanego im 1478.

w: Encyklopedia Kościelna, Tom XVIII Pabst.-Pelagjusz II. Warszawa 1892