Zakon Świętego Pawła Pierwszego PustelnikaSolus Cum Deo Solo

Ordo Sancti Pauli Primi Eremitae - Zakon Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika

Liturgia dnia

Dziś o powołania i za powołanych modlą się:

Video




TERMINY
rekolekcji

Transmisja z
Kaplicy Matki Bożej
na Jasnej Górze


stat4u

Historia » Szlaki paulińskiej historii » Dawne klasztory paulińskie » Pińczów

Pińczów z klasztorem, fundacji Zbigniewa Oleśnickiego, biskupa krakowskiego, i brata jego Jana, wojewody sandomierskiego, r.1436. Była tu kollegjata z kościołem ś. Jana ewangelisty, którą kanonicy zaniedbali: w ich miejsce paulini sprowadzeni i uposażeni, otrzymali razem parafję. W czasie reformacji, przez zlutrzałych dziedziców Pińczowa, paulini wypędzeni, skarbiec kościoła przez tychże Oleśnickich złupiony, świątynia heretykom oddana. Następnie dekretem króla Stefana Batorego paulini powróceni, za pośrednictwem bpa krak. Piotra Myszkowskiego, z dziedzicami miejsca ugodę zawarli i klasztor objęli. Kościół budowy kard. Oleśnickiego stał tylko dwa wieki, r. 1642 sami paulini nowy zbudowali, który dotąd istnieje. Stało się to z rozporządzenia generała Mik. Staszewskiego, za prowinc. Gołdonowskiego i przeora miejscowego, Paulina Kłodawskiego, który wielką w tem dziele zasługę położył. Kościół cały nowy od fundamentów z cegły, marmurami ozdobiony, ma nad zakrystją chór do odmawiania pacierzy kapł. służący, kaplice boczne i podziemne groby murowane dla chowania ciał zakonników i dobrodziejów zakonu. Miała jeszcze stanąć razem i wieża frontowa, lecz nie było funduszu, gdyż nie wszyscy ofiarodawcy składki obiecane złożyli: tak zapisały akta prowincji pod r. 1643. Kosztem Bartłom. Pawlikowskiego, mieszczanina, r. 1682 kościół dachówką pokryto i cały wyrestaurowano, r. 1691 dzwonnicę postawiono, a 1696 r. podłogę kamienną dano kosztem paulina Macieja Błeszyńskiego. Inne roboty szły wolno bardzo i trudno. Ok. r. 1720 zaczęto budować kaplicę śś. Aniołów, która długo stała bez wykończenia i już o jej rozebraniu myślano. Gorliwiej naprawą kościoła zajął się przeor Arsenjusz Bukowski, który wystawił w nim ołtarze i pomnożył aparata; cały murem okolił. R. 1744 prowincjał, przybywszy tu na wizytę, zastał wszystko odnowione i w wielkim utrzymane porządku. Nie mało też ozdób kościołowi przyczynił przeor Damazy Perelski r. 1748, który wystawił ołtarz wielki na wzór JGórskiego, ambonę, sprawił srebrną sukienkę na obraz ś. Józefa, oraz aparatów wiele. Dnia 27 grud. 1701 w uroczystość patrona kościoła tego, ś. Jana ewang., obchodzono tu uroczystość jubileuszową pierwszego stulecia istnienia margrabstwa pińczowskiego, kosztem margrabi Józefa na Mirowie Gonzagi Myszkowskiego. Z tej okoliczności sprowadzono relikwje śś. Ireneusza, Barbary, Konkordji, Placydy i Seweryny męczen., pozyskane od pap. Innocentego XII, gdy wspomniony Myszkowski znajdował się w Rzymie na jubileuszu 1700 r. W tymże r. 1701 relikwje błog. Jana Kantego z Krakowa, przez tegoż margrabiego przywiezione, złożone zostały w gimnazjum pińczowskiem przez niego fundowanem; takowe następnie przeniesiono uroczyście do kościoła paulinów 19 paźdz. 1709 r., gdzie lepiej mogły być uszanowane. Niegdyś bywała tu znaczna liczba zakonników: r. 1637 obwiniają przeora, że choć klasztor ma na rok 5,000 zł. dochodu, jednak on tylko 16 utrzymuje zakonników. Chryzostom Adamowski, przeor i proboszcz razem, gorliwie pełniąc obowiązki kapłańskie podczas zarazy, w której 876 chorych sakramentami śś. opatrzył, sam w końcu umarł 2 paźdz. 1652 r. Parafja posiadała swój szpital dla starców z kaplicą ś. Elżbiety. Piękny ogród przy klasztorze założył przeor Ksawery Rotter (zm. 1784 r.). W Pińczowie, jako w mieście blizkiem granicy, tak prędko osiedlali się żydzi, że już r. 1739 żalą się zakonnicy, iż ze wzrostem ich liczby zdaje się ubywać chrześcjan. Losy tego klasztoru w końcu jego istnienia, podobne są, do tych, jakie spotkały klasztor beszowski: co tam bowiem zaszło z Hołowczycem, w Pińczowie toż samo miało miejsce naprzód z księdzem Minockim, potem z kan. Hugonem Kołłątajem. Ten ostatni, będąc proboszczem w Krzyżanowicach, r. 1780 prowadził proces z paulinami pińczowskimi o dziesięciny, których zakonnikom odmówił. Pod koniec XVIII w. niechęć ku zakonnikom i u nas objawiać się poczęła. Z tej jedynie pobudki, po przebyciu trzech lat na przeorstwie w Pińczowie paulina Emeryka Mszczonowskiego, pod pozorem że razem skończyły się lata jego obowiązków proboszczowskich tamże, dano komendę na probostwo pińczowskie ks. Minockiemu, kanon, sandomier. i notarjuszowi konsyst. krakow., który 16 paźdz. 1783 r. przybył objąć beneficjum. Zmieszało to zakonników z prawem niedość obeznanych, prosili więc o zwłokę do dnia następnego, a tymczasem udali się po protekcję do margrabiów, którzy jednak wprost oświadczyli się za nowym komendarzem, przyznając sobie prawo patronatu. Nazajutrz ks. Minocki, pomimo protestu przeora, objął zarząd parafji, a wkrótce podstępnym sposobem wszedł w posiadanie folwarku Podłęże; dostał też na mieszkanie kilka cel w klasztorze dla siebie i dla dwóch wikarjuszów, których mu przeor dobrowolnie odstąpił. Objął więc w posiadanie kościół i własność klasztorną, z tej zaś wydzielał zakonnikom pozostałym na codzienne utrzymanie tyle, ile sam chciał. Dowiedziawszy się o wszystkiem prowincjał Wichliński, napisał list do bpa płockiego Poniatowskiego, administr. djec. krakow., który odpowiedział, że wprowadzenie ks. Minockiego nastąpiło na żądanie margrabiów, używających służącego sobie prawa patronatu. Wtedy osobiście udał się prowincjał do Warszawy, i był u bpa, lecz do rozmowy w tym interesie nie przyszło; prosił następnie o inną audjencję, ale i tej nie otrzymał, pod pozorem wielkiego nawału interesów, któremi bp Poniatowski był obłożony. Udał się zatem do króla samego: ten zażaleń wysłuchał i kazał sobie na piśmie je podać. Zapiskę jednak odesłał bratu bpowi, który obraził się mocno na prowincjała i do audjencji więcej go nie dopuścił, ani próśb jego przyjmować nie chciał. Prałaci otaczający bpa, a szczególnie Kołłątaj, radzili, aby prowincjał dla pozyskania sobie łaski bpiej, poświęcił klasztor pińczowski i oddał go na akademję tamtejszą. Prowincjał przeznaczał na ten cel dziesięcinę z Krzyżanowic, przynoszącą rocznie 100 dukat., lecz ofiary nie przyjęto, uważając ją za zbyt małą. Szukał więc do bpa Poniatowskiego protekcji u panów, ale żaden się jej nie podjął, nawet z nuncjatury: wrócił przeto na Jasną Górę 24 grud. t. r. W lutym 1784 udał się prowincjał do Krakowa, szukając rady i protekcji u osób wpływowych. Powiedziano mu, że sprawa cała zawisła głównie od margrabiów, których paulini zdołają ubłagać, jeśli ofiarują co na akademję pińczowską. Pojechał zatem do Pińczowa z dwoma kanonikami katedry, których na protektorów zakonu uprosił. Pomimo jednak hojnej obietnicy, że klasztor pińczowski swym kosztem utrzymywać będzie trzech profesorów dla akademji i jeszcze czemś więcej do jej dobra się przyczyni, nic nie pozyskał; margrabiowie wyraźnie oświadczyli, że sobie nie życzą mieć paulinów w Pińczowie. Wtedy już tylko jedna droga ocalenia pozostała, to jest, udać się pod protekcję bpa Poniatowskiego. Uczynił to prowincjał listpownie, na co bp odpisał własnoręcznie 21 lutego, zalecając paulinom poddać się woli kolatorów, którzy mają za sobą prawo, opierać się zaś nie wypada, gdyż byłoby to samo co narażać się na poruszenie innych spraw nieprzyjemnych. Wyraźnie i bp nie chciał mieć paulinów w Pińczowie. Ucichł przeto prowincjał, czekając na dalszy rozwój sprawy, a tymczasem księża świeccy zawiadujący probostwem i klasztorem, z dochodów jego utrzymywali 12 zakonników tam przebywających. Ks. Minocki był zastawą tylko dla kan. Kołłątaja: wtedy bowiem, gdy tamten trzymał w komendzie probostwo pińczowskie, bp Poniatowski starał się w Rzymie o prowizję apost. dla Kołłątaja. Nadeszła ona w lipcu 1784. Natychmiast nowy proboszcz objął beneficjum, kościół i klasztor, paulinów usunął a tym, co gwałtem pozostać usiłowali, tak dokuczał, że sami Pińczów opuścić musieli. Prowincjał wtedy napisał znowu do bpa Poniatowskiego prosząc, aby przynajmniej klasztor i jego fundusze zostawiono zakonowi, a parafję tylko dano nowemu proboszczowi. Biskup jednak 8 września odpisał ostro, że funduszów tych na klasztor i parafję dzielić nie można, gdyż ich jest niewiele, a paulini mając tyle innych klasztorów, mogą w nich spokojnie Pana Boga chwalić, dla tego o Pińczów upominać się nie powinni. Zamyślali paulini sprawę zanieść jeszcze na sejm; przez wzgląd jednak na bpa, brata królewskiego, zwolna działać musieli, przygotowując sobie naprzód przyjaciół między wpływowymi magnatami. Po załatwieniu zaś sprawy o probostwo beszowskie z ks. Hołowczycem, usiłowali z Kołłątajem przyjść do porozumienia, lecz napróżno. Tymczasem wypadki krajowe inny obrót sprawie dały. Po ostatnim bowiem rozbiorze Polski, ziemie krak. dostały się Austrji, wtedy to cesarz Franciszek II r. 1798 kan. Kołłątaja, zamieszanego w sprawy polityczne, pozbawił probostwa i w Ołomuńcu uwięził. Margrabia Franc. Myszkowski-Wielopolski przedstawił na jego miejsce ks. Dębińskiego, nim zaś zatwierdzenie jego nastąpiło, konsystorz krakow. oddał w komendę probostwo paulinowi Hilarjonowi Bobrowskiemu, przeorowi krakow., dobrze na dworze pińczowskim widzianemu, a za wpływem bpa krakow. Feliksa Pawła Turskiego, dom margrabiów zdołano lepiej usposobić dla paulinów, mianowicie najbardziej im nieprzychylną margrabinę, i przywrócono im znowu probostwo, które zaraz objęli. Klasztor i kościół znaleźli paulini bardzo zniszczone w ciągu tych lat 16, a gospodarstwo we wsi Podłęże zupełnie zaniedbane, i wiele kosztów ponieść musieli, nim wszystko do porządku doprowadzić zdołano; niedługo wszakże z prac swoich korzystali, gdyż w r. 1819 nastąpiła kassata tego klasztoru. Znajdujemy wszakże i później (1856) przy parafji tej proboszcza i wikarjusza z zakonu paulinów, klasztoru jednak nie stanowili.

w: Encyklopedia Kościelna, Tom XVIII Pabst.-Pelagjusz II. Warszawa 1892