Zakon Świętego Pawła Pierwszego PustelnikaSolus Cum Deo Solo

Ordo Sancti Pauli Primi Eremitae - Zakon Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika

Liturgia dnia

Dziś o powołania i za powołanych modlą się:

Video




TERMINY
rekolekcji

Transmisja z
Kaplicy Matki Bożej
na Jasnej Górze


stat4u

Duchowość » Św. Paweł Pustelnik » Vita Sancti Pauli

 

Fragmenty
Vita Sancti Pauli
św. Hieronima

św. Paweł PustelnikZa prześladowania Decjusza i Waleriana, podczas którego Korneliusz w Rzymie, Cyprian w Kartaginie ponieśli męczeństwo, z radością krew przelawszy, ta groźna burza sprawiła, że wiele kościołów w Egipcie i w Tebaidzie zaludniło się pustelniami. (...) Gdy się to wszystko działo, w dolnej Tebaidzie mieszkał wraz ze swą siostrą mężatką Paweł. Jego rodzice już umarli, pozostawiając znaczny majątek. Miał lat około szesnastu, był biegły w naukach greckich i egipskich, miał łagodne usposobienie; gorąco kochał Boga. Gdy burza prześladowania wybuchła, usunął się do bardziej oddalonej i ukrytej miejscowości. Do czego jednak żądza złota nie pobudzi ludzkiego serca. Mąż siostry zamierzył wydać tego, którego powinien był ukrywać. Nie powstrzymały go od występku jak zwykle bywa, ani łzy żony, ani pokrewieństwo, ani myśli, iż Bóg z góry wszystko widzi. (...) Gdy bardzo rozumny młodzieniec zdał sobie z tego sprawę, uciekł w góry na pustynię, aby tam doczekać końca prześladowania. Z czasem jednak konieczność zamienił na dobrowolną chęć i powoli szedł coraz dalej, niekiedy zatrzymywał się, aż wreszcie często to czyniąc, znalazł górę skalistą, a u jej stóp wielką pieczarę, którą zamykał kamień. (...) Upodobawszy sobie to miejsce, jakby przez Boga mu ofiarowane, spędził tam całe życie na modlitwie i samotności. Pokarmu i odzienia dostarczała mu palma. (...) Gdy już sto trzynaście lat błogosławiony Paweł wiódł na ziemi niebiańskie życie, a dziewięćdziesięcioletni Antoni przebywał w innej pustelni, przyszło temuż do głowy, jak sam był zwykle opowiadać, iż nie ma na pustyni takiego, który by był tak jak on doskonały. A oto, gdy w nocy spoczywał, było mu okazane, iż jest dalej inny, o wiele odeń lepszy i że winien się wybrać, aby go zobaczyć. (...) [Antoni wybrał się w drogę i odnalazł w końcu Pawła.] W czasie rozmowy zobaczyli kruka, który usiadł na gałęzi drzewa i z niej spokojnie ku nim zleciał i przed ustami zdziwionych cały chleb położył. Po jego odlocie Paweł powiedział: „Oto łaskawy i miłosierny Pan obiad nam przysyła. Już przez sześćdziesiąt lat otrzymuję stale połowę chleba, jednakże na przybycie twoje Chrystus swoim żołnierzom podwoił miarę żywności”. (...) [Potem Paweł powiedział:] Ponieważ już zbliżył się dzień mego zgonu, a zawsze pragnąłem rozstać się z tym życiem, a być z Chrystusem, po ukończeniu biegu [mego życia] pozostaje mi korona sprawiedliwości. Ciebie Pan przysłał, abyś pochował moje ciało i ziemię oddał ziemi. (...) Dlatego proszę, idź, o ile ci to trudne nie będzie, przynieś mi płaszcz, jaki otrzymałeś od biskupa Atanazego, abyś nim owinął moje ciało”. (...) [Antoni zatem udał się w podróż, a przybywszy, zabrał płaszcz biskupa Atanazego i]  udał się w tę samą, jaką przybył drogę. (...) A gdy już drugi dzień zajaśniał i pozostało jeszcze trzy godziny drogi, ujrzał Pawła, lśniącego śnieżną bielą, jak otoczony rzeszą aniołów, chórem proroków i apostołów, unosił się do nieba. (...) Skoro wszedł do pieczary, ujrzał bezduszne ciało ze zgiętymi kolanami, w postaci stojącej, ze wzniesionym rękami. W pierwszej chwili sądził, iż Paweł żyje i z nim się też modlił. Nie słysząc jednak żadnych zwykłych westchnień modlącego się, z płaczem go pocałował i zrozumiał, że nawet trup zmarłego w takiej usłużnej postawie modli się do Boga, dla którego wszystko żyje. Owinąwszy więc zwłoki, wyniósł je na zewnątrz, śpiewając hymny i psalmy według chrześcijańskiego zwyczaju. Martwił się Antoni, iż nie ma motyki, aby mógł ziemię wykopać. (...) Gdy tak w duchu rozważał, przybiegły z głębi pustyni dwa lwy z rozwianymi na szyjach grzywami. Na ich widok zrazu się przeraził, lecz wzniósłszy ponownie swą myśl do Boga, stał nieustraszenie, jakby widział gołębie. Owe zaś lwy, (...) zaczęły nogami ziemię wydrapywać, na wyścigi piasek wyrzucać i wykopały otwór, mogący pomieścić jednego człowieka. (...) [Kiedy odbiegły, Antoni] ugiął swe starcze ramiona pod ciężarem zwłok świętych, złożył je w otworze i jak zwykle zebrawszy ziemię grób usypał. Gdy następny dzień zaświtał, aby pobożny spadkobierca miał coś z tego, co zmarły bez testamentu pozostawił, zabrał tunikę, jaką ten na kształt kosza z liści palmowych sobie sporządził. I tak wróciwszy do klasztoru, w należytym porządku opowiedział o wszystkim braciom. W uroczyste dni Paschy i Zesłania Ducha Świętego przyodziewał zawsze tunikę Pawła. (...) Błagam cię, ktokolwiek to czytasz, abyś pamiętał o Hieronimie, grzeszniku. Gdyby mu Pan dał do wyboru, to o wiele bardziej wybrałby tunikę Pawła z jego zasługami, niż purpurę królów z karami jakie ich czekają.